PORTUGALIA

CUDOWNA KRAINA NIE TYLKO DO TAŃCA I DO RÓŻAŃCA

Choć Portugalia nie należy do przesadnie dużych krajów, a w skali świata jest wręcz niewielka, to ilością interesujących miejsc śmiało mogłaby obdarzyć co najmniej kilka większych państw. Ze względu na charakter miejscowej ludności określana bywa ona mianem „ziemi łagodnych obyczajów”, a z uwagi na różnorodną przyrodę – „ogrodem botanicznym Europy”.

Długiej i skomplikowanej historii (jej tereny zamieszkiwali m.in. Celtowie, Kartagińczycy, Rzymianie, Germanie, Wizygoci, Arabowie i Hiszpanie) kraj zawdzięcza natomiast bogactwo kulturowe. Jeśli dodać jeszcze do tego słoneczną pogodę przez większą część roku i niezwykle przyjazne światło fotograficzne, wyłania się obraz miejsca niemal idealnego. Efekt jest taki, że wiele osób po powrocie z Portugalii od razu myśli o rezerwacji biletów lotniczych na kolejny pobyt, a niektórzy dodatkowo wzdychają, mówiąc „fajnie byłoby się tam przeprowadzić na stałe”.

Kto nie ma wiele czasu na eksplorowanie urokliwych portugalskich zakątków, ogranicza się zwykle do zwiedzenia tych miejsc, do których lata większość samolotów: Lizbony, Porto lub Faro. Warto jednak wygospodarować co najmniej 10-12 dni, aby w szerszym wymiarze poznać kraj, gdzie „ziemia się kończy, a morze zaczyna”. Przy czym najwygodniej logistycznie jest zacząć od Porto na północy, a później systematycznie zjeżdżać w dół mapy na południe, aby zakończyć pełną wrażeń eskapadę w Lizbonie lub na plażach w najbardziej wysuniętym na południe regionie Algarve. Całą trasę można spokojnie pokonać zarówno wypożyczonym samochodem (bo drogi co do zasady są nieźle oznakowane), jak i środkami komunikacji publicznej (bo połączenia autobusowe i kolejowe między miastami są dość częste i w miarę punktualne jak na południowo-europejskie standardy).

Samo Porto męskiej części populacji kojarzyć się może z klubem piłkarskim, który co sezon dostarcza utalentowanych zawodników najbogatszym klubom Europy, a wszystkim – z winem, które od wieków produkowane jest w tym mieście. Należy przy tym dodać, że pasmo lądu wzdłuż rzeki Duero uchodzi za najstarszy wydzielony region winiarski na świecie, a pochodzący stamtąd trunek może być biały, czerwony lub różowy i ma 18-22 proc. alkoholu (jest to tzw. wino wzmacniane lub alkoholizowane – czyli takie, do którego dodaje się destylat). Ale Porto to choćby także Miasto Mostów. Część z nich zaprojektowali uczniowie samego Gustava Eiffla, a ten najbardziej spektakularny, bo dwukondygnacyjny – Ponte Dom Luis I – był swego czasu najdłuższym tego typu mostem na świecie. Co ciekawe, Porto nazywane również bywa Stolicą Północy lub Miastem Niezwyciężonym (odkąd w 1828 roku przetrwało 18-miesięczne oblężenie w czasie wojny domowej między rojalistami i liberałami).

Będąc w Porto, koniecznie trzeba przejść się po zabytkowym nabrzeżu Ribeira, odbyć spacer z przewodnikiem po jednej z winiarni w Vila Nova de Gaia (zawsze obowiązkowo kończony degustacją) i wstąpić do kilku najbardziej okazałych świątyń. Mowa o barokowym kościele Clerigos, który wraz ze znajdującą się na tyłach miasta wieżą stanowi jeden z symboli miasta (i znakomity punkt widokowy), a także o katedrze – będącej przykładem kościoła obronnego o masywnych, wysokich murach (pierwotnie w stylu romańskim, a po przebudowie w stylu barokowym). Trzeci najważniejszy tego typu obiekt – kościół Św. Franciszka (pierwotnie gotycki, a potem przebudowany w stylu barokowym) – służy obecnie już tylko do celów kulturalnych. Innym interesującym miejscem jest neoklasycystyczny Pałac Giełdowy, którego bogato zdobione wnętrze przypomina o tym, jak ważnym ośrodkiem handlowym było kiedyś miasto.

Porto jest również dobrym punktem wypadowym do Bragi i Guimaraes. Pierwsze z miast uchodzi za religijną stolicę Portugalii, o czym zresztą przypomina znane w tamtym kraju powiedzenie, że „Braga się modli, Coimbra studiuje, Lizbona się bawi, a Porto pracuje”. Zresztą sława Bragi jako miejsca kultu religijnego wykracza daleko poza granice Portugalii, bo jest to jedno z najstarszych miast chrześcijańskich na świecie. W samym centrum znajduje się około 30 kościołów, ale ten najbardziej imponujący stoi akurat na obrzeżach. To Sanktuarium Dobrego Jezusa z Góry (Bom Jesus do Monte), do którego wiodą ponad 100-metrowe majestatyczne schody barokowo-rokokowe. Co roku wchodzą nimi rzesze pielgrzymów z całej Portugalii i nie tylko. Schody te pełnią także funkcję tarasu widokowego, z którego rozciąga się rozległa panorama Bragi i okolic. Natomiast Guimaraes, czyli pierwsza stolica kraju, w świadomości społecznej funkcjonuje jako „kolebka Portugalii”. Do dziś w mieście zachowało się wiele średniowiecznych obiektów – m.in. zamek, Pałac Książęcy, Klasztor Św. Klary (obecnie mieści się w nim ratusz) czy Kościół Matki Boskiej Oliwnej. Podobnie jak Stare Miasto w Porto i region winny górnego Duero, tak i starówka w Guimaraes – pełna placów oraz wąskich, brukowanych uliczek – od kilkunastu lat figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

W regionie Środkowej Portugalii obowiązkowym miejscem przystanku powinno być Aveiro. Przydomek „Wenecja Portugalii” wystarczy chyba w tym przypadku za całą rekomendację. I wprawdzie kanałów jest znacznie mniej niż we włoskiej Wenecji, to i tak rejs jedną z kolorowych łodzi zwanych „moliceiros” – przypominających gondole płaskodennych jednostek z dużym dziobem, które odegrały ważną rolę w historii i ekonomicznym rozwoju miasta – jest nadzwyczaj miłym przeżyciem. Poza tym, Aveiro słynie z soli uzyskiwanej w miejscowych salinach (pierwsze wzmianki o nich pochodzą już z 959 roku!). Dodatkową atrakcję tego portowego miasteczka stanowią secesyjne kamienice oraz elewacje domów artystycznie przyozdobione ceramicznymi płytkami azulejos. Codziennie o poranku jedynym w swoim rodzaju miejscem staje się również targ rybny, na którym najbardziej chodliwym towarem jest zwykle węgorz, a rzadziej dorada. Nie wypada ponadto nie zajrzeć do barokowej Katedry Św. Dominika, Kościoła Miłosierdzia (Igreja da Misericordia) oraz dawnej siedziby Klasztoru Covento de Jesus, w którym współcześnie mieści się miejskie muzeum.

Jak już zostało wspomniane, znajdująca się nieco dalej na południe Coimbra jest głównym ośrodkiem akademickim Portugalii. Miasto ma jednak międzynarodowy charakter, bo w ramach programu Erasmus chętnie przyjeżdżają tam również studenci zagraniczni. Budynki najstarszego portugalskiego uniwersytetu dumnie górują tam nad resztą zabudowań, stanowiąc zarazem jedną z największych atrakcji. Na terenie kampusu nie wolno przeoczyć urzekającej barokowej biblioteki, której zbiory liczą przeszło 300 tysięcy książek umieszczonych w pozłacanych szafach z egzotycznych gatunków drewna. Jest tam też muzeum poświęcone historii nauczania i samemu uniwersytetowi oraz Kozia Wieża, będąca znakomitym punktem orientacyjnym dla nowo przybyłych do miasta (nazwa pochodzi od nazwy dzwonu wydającego dźwięki kozy i zwołującego studentów na zajęcia). Poza kompleksem akademickim, w tzw. Górnym Mieście warto jeszcze wejść do Starej Katedry – XII- wiecznej budowli o monumentalnym wyglądzie z zewnątrz i niespodziewanie surowym wnętrzu. W Dolnym Mieście najbardziej oryginalny zabytek stanowią pozostałości rzymskiego akweduktu stojące w pobliżu ogrodu botanicznego. Coimbra zajmuje szczególne miejsce w sercach Portugalczyków także z tego względu, że była drugą – po Guimaraes i przed Lizboną – stolicą Portugalii. Dobitnie przypomina o tym choćby wizyta w kościele Św. Krzyża, gdzie pochowani są dwaj pierwsi portugalscy królowe. Fani muzyki nie mogą też przeoczyć faktu, że Coimbra to miejscowość, z której wywodzi się spokojniejsza odmiana fado (w przeciwieństwie do żywszej i nieco bardziej radosnej – z Lizbony).

Po drodze z byłej stolicy – Coimbry – do obecnej – Lizbony – warto urządzić dłuższe postoje przynajmniej w dwóch miastach. W Leirii, gdzie znajduje się średniowieczny zamek i kameralna starówka, a także w Fatimie, będącej jednym z głównych ośrodków kultu maryjnego na świecie. Bardziej ambitny plan może ponadto obejmować przystanek w Tomar – mieście znanym z XX-wiecznego klasztoru templariuszy (pierwotnie miał stanowić symbol rekonkwisty, lecz w czasach manuelińskich przekształcił się w symbol przeciwstawny – otwarcia na inne cywilizacje). Na samo zwiedzanie Lizbony trzeba natomiast przeznaczyć minimum kilka dni. Do tego choć jeden na poznanie uroków pobliskiej Sintry – dawnego miejsca odpoczynku portugalskich władców. Miasteczko obfitujące w pałace i zamki już Lord Byron zachwalał jako „wspaniały Eden”. Ochoczo wtórował mu Hans Christian Andersen z hasłem, że Sintra to „najpiękniejsze miejsce w Portugalii”. Sami Portugalczycy nie mają z kolei wątpliwości, że można zobaczyć cały świat, ale jeśli nie było się w Sintrze, to tak naprawdę niczego się nie widziało. Cóż, uwaga to krótka, ale nad wyraz treściwa.

Jak natomiast opisać kuchnię portugalską? Chyba najodpowiedniejszy zwrot to: zróżnicowana. Wynika to głównie z kolonialnych dziejów tego państwa. Portugalczycy mieli wpływ na liczne zamorskie terytoria, ale i sami dużo z nich czerpali. Dzięki temu bez fałszywej skromności mogą mówić, że ich kulinaria należą do najciekawszych kuchni na świecie. Podstawę portugalskiej gastronomii stanowią ryby. Do tego stopnia, że kraj ten plasuje się w ścisłej czołówce pod względem zjadanych rocznie kilogramów ryby w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Najczęściej na talerzach pojawia dorsz – jeśli ktoś uparłby się, mógłby go jeść tam codziennie przez rok w innym wydaniu, bo portugalscy kucharze z dumą powtarzają, że potrafią go przyrządzić na 365 sposobów. Bardzo smaczne są także tuńczyki, sardynki i makrele, które po zachodniej stronie Półwyspu Iberyjskiego mają znakomite warunki do rozwoju.

W parze z doskonałymi rybami idą w Portugalii owoce morza. Tamtejsze krewetki, ostrygi, omułki czy kraby potrafią skusić nawet osoby, które na co dzień stronią od frutti di mare. Do najpopularniejszych tego typu potraw należy zupa-krem z owoców morza, pieczona ośmiornica z czosnkiem i oliwą, smażone mątwy, a także różnego rodzaju sałatki. A na najbardziej wymagających (i najbogatszych) czekają pieczołowicie przyrządzane langusty i homary. Na równie wysokim poziomie stoją w Portugalii dania mięsne. Miejscowi chętnie sięgają zarówno po wołowinę i wieprzowinę, jak i drób. Na porządku dziennym są również potrawy z koźliny, baraniny oraz królika. Warto też dodać, że mimo niezaprzeczalnych walorów smakowych dania portugalskie należą raczej do mało skomplikowanych. Co znamienne, bardzo często przyprawia się je tylko solą morską i oliwą z oliwek, których w tym kraju jest wszędzie pod dostatkiem.

W Portugalii nie ma też najmniejszego problemu z wypiciem dobrej – i niedrogiej – kawy. I nie będzie to wcale mała czarna pita w międzynarodowych kawiarnianych sieciówkach, których w centrum miast się raczej nie uświadczy (podobnie jak i sieciowych barów szybkiej obsługi oraz sklepów), ale w niewielkich lokalach cechujących się familiarną atmosferą. Przyjemne niespodzianki na każdym kroku spotykają też najbardziej nawet niepoprawnych łasuchów. Wiele miasteczek oferuje bowiem typowo lokalne słodkości – niedostępne nigdzie indziej i najczęściej o klasztornym rodowodzie (tzw. doces tipicos). Do bardziej powszechnych deserów należą: mus czekoladowy, słodki ryż, tarta migdałowa, ciastka ryżowe oraz creme de leite (mleczny krem o konsystencji budyniu) i sonhos (rodzaj aromatycznych pączków). Jak widać, kontynentalna Portugalia jest krajem o wielu smakach – dosłownie i w przenośni. A przecież należą do niej jeszcze dwa przepiękne archipelagi wysp na północno-wschodnim Atlantyku: Madera i Azory    

 

MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ: LIZBONA, ATRAKCJE TURYSTYCZNE

Rozwiń mapę
Zwiń mapę